Nasze świetlicowe studio ceramiki i rzeźby (znane też jako: miejsce, gdzie klej jest dosłownie wszędzie) zamieniło się w prawdziwą fabrykę dyń!
Co robiliśmy? Operacja „Balon-Dynia”: Klejenie warstw papieru na balony to wyższy poziom skupienia. Kilka balonów próbowało uciec, inne podstępnie pękły z głośnym BANG (serca na chwilę stanęły!), ale ostatecznie wszystkie zostały przepięknie pomalowane.
Włóczkowa Magia: Wycięte z tektury dynie owijaliśmy włóczką z taką pasją, że niektórzy już mają pomysły na kolejne prace.
Efekt? Szczerze mówiąc, klej mieliśmy wszędzie, a pomarańczowy pigment chyba zostanie z nami do Bożego Narodzenia... ale radość dzieci i te cudeńka na wystawie – bezcenne!
Zobaczcie sami w galerii poniżej naszą dyniową armię!